poniedziałek, 22 października 2012

17 minut do wyjścia

rozwala mnie od środka,
moje ciało krzyczy i nic nie jest w stanie
usłyszeć tego krzyku.
rozpad postępuje z wolna,
część po części z małymi prześwitami nadziei
na lepsze jutro
na lepsze teraz,
na lepsze nic.
nie możność porozumienia,
kłębki zubożałej komunikacji,
bycie sam na sam.
17 minut do wyjścia przyciąganie/odpychanie
właściwie czemu,
po co i dlaczego..
trwanie i mijanie,
przechodnie całkiem inni, nieznani, nieśmiali
15 minut do wyjścia przypadkiem utwór AMY
o najsmutniejszej dziewczynie na świecie
na szczęście nie o mnie,
lecz nie bez celu
mroczne sekrety...
13 minut do wyjścia nie mogę żyć bez harmonii
bez struktury, celu, celowości,
nie umiem zbyt płytko
pochopnie, pobieżnie.
12 minut do wyjścia nic nie planuje, nie przewiduje
życie i tak robi swoje
11 minut do wyjścia
dzieląc sobą
pokonując strach i obawy,
każdy potrzebuje zmian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz