nie pamiętam kiedy ostatnio objęło mnie przerażenie,
dziś je poczułam...
widząc zapadnięte płytki chodnikowe,
zalane bulwary wiślane,
ludzi robiących zdjęcia, ubranych w kalosze, przyodzianych w parasole,
obserwujących pęd żywiołu.
leje z przerwami dwa tygodnie, tylko natura wie jak długo jeszcze...
niespokojny, niepokorny maj
miesiąc zakochanych,
może woda przykrywa i zalewa stare by wpuścić nowe doznania ?
zapomnianie uczucia zakochania ...
ostatnimi czasy tak bliskie mojemu istnieniu
...
zamknięte mosty, powalone drzewa,
panika o chleb i wodę
odwieczna walka o przetrwanie
i znowu większość zatrzymana w biegu
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz