


wszystkie decyzje, które są pierwsze płyną prosto z serca,
nie są zabarwione racjonalnością i manipulacją przekazu
bazują na intuicji...
tak było i tym razem, szybko podjęta decyzja o wyjeździe, i znalazłam się na środku placu budowy, otoczona palmami, brudem, stęchlizną i naturalnością afryki w którą według praw boskich nie można ingerować...
okres ramadanu od wschodu do zachodu słońca zakaz wszystkiego co ludzkie, wody, napojów, pokarmów, sexsu, tylko modlitwa i współodczuwanie ludzkiej biedoty- po to ramadan, nauka empatii i bliskość z Allachem...
brud i biedota widoczne są na każdym kroku, ale dzięki Bogu szybko się przystosowuje i odnajduję w nowych realiach danego mi życia.
ze smutkiem, ale i z uśmiechem poznawałam obyczaje i historie tamtejszej ziemi, podziwiałam majestat gór i zawrotność żywiołów,
czując piasek pod stopami i promienie słońca ocalające me ciało i napełniające serce czułam, że żyje i cieszę się z tego mojego życia
a nadmorski wiatr i łomot fal opowiadał historię o których nie będę mówić...,
sami poznajcie, sami się przekonajcie... :)
postanowiłam, iż pierwszy raz w życiu wezmę udział w konkursie fotograficznym, raz się żyję i trzeba wszystkiego w życiu doświadczyć- no, prawie wszystkiego.
główna wygrana to 1000 zł w dobie mojego portfela bardzo wskazana suma do zagospodarowania. porozsyłałam wszelakie informacje z prośbą o oddanie głosów, znajomi mile zaskakują. dobrze jest żyć w zgodzie i harmonii z innymi :).
jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do głosowania, głosujemy tylko między 9 a 18 sierpnia, o głównej wygranej decyduje największa liczba głosów. dziękuje za fatygę i przesyłanie linka wśród znajomych :)
link do zdjęcia, w razie jakiś trudności z odnalezieniem zdjęcia jest pod nickiem Kama dodane 2010-08-09 godz.13.26
http://indywidualni.bzwbk.pl/oferty-specjalne/mikrosite/wakacyjne-korzysci-w-bzwbk/konkurs-fotograficzny-galeria.html
ostatnio dużo podróżuje. samochód stał się moją ostoją i oknem na świat. noga daje popalić, ostrymi szarpnięciami dręczy moje sumienie. a przecież jak dotąd dbałam o nią jak umiałam najlepiej a jednak...
za dwa miesiące czeka mnie ostatnia trzecia już operacja kolana, potem żmudny proces rehabilitacji i powrót do całkowitej sprawności, najważniejsze by obyło się bez bólu, bo choć zakorzeniony tak bardzo we mnie jednak jest uciążliwym kompanem ostatniego półtora roku.
dziś kolejny wyjazd tym razem bieszczadzkie połoniny przywitają mnie uśmiechem i otworzą drzwi nieznanego. lubię witać nowe i mrugać okiem do mijającego, dziękować doświadczeniu i żyć by niczego nie żałować :)
wielu odnajdywało w pisanym słowie siebie.
między labiryntem gier gestów i symboli.
twoje stopy odbite skrzętnie między pajęczą siecią,
wśród gwiazd i bali życia.
pokaż mi słowo,
które powie mi jak na twojej bieli odnaleźć siebie.
nie napiszę ci maila
smsa nie wyślę
wyciągnę maszynę
i zacznę pisać.
kupię znaczek
kwiaty kupię
wyślę i zaniosę.
nie będę karmić
złudzenia są fe.
przysiądę, przytulę
popatrzę, pochwalę.
tak idę i gonie
tak myślę i czuję,
wezmę Twoją dłoń
chwycę i uniosę
co mi tam :)

niektóre zdjęcia, obrazy
zastępują więcej niż tysiące słów
...