poniedziałek, 3 stycznia 2011

przełom


człowiek jest tak skonstruowany, iż wciąż i na nowo musi coś lub kogoś żegnać. trudny to czas, kiedy łza kręci w oku a serce ściska jak oszalałe niczym w pierwszej fazie zakochania.

było miło, dwa słowa mające tak wiele znaczeń...

przełom roku to dla mnie czas konfrontacji, poszukiwania siebie, czas w którym się zatrzymuje, przyglądam, rozumuje, czuje. czas, który mówi, że po każdej zimie nadchodzi wiosna a po każdym smutku radość. czas przemiany, zmiany, odmiany. mój czas, oby wieczny...

czas

minął stary
zostawił w sercu
ślady
rysy
mapy życia
czarno białe fotografie


bez pukania
przyszedł Nowy
nie pytając
wtargnął
bosy
czysty
nienaruszony

dziś nie widzę
nie wiem nic
trzeba mieć
czas na niewiedzę
a jutro
jutro
wstaje Nowy dzień
myśli możliwości


piątek, 31 grudnia 2010

środa, 29 grudnia 2010

górski anioł

spotkany na stoku narciarskim młody owczarek podhalański, sprowadził mnie na dół po czym bez pożegnania zniknął. często w Górach spotykam takich psów przewodników pojawiających się znikąd. nazywam ich górskimi aniołami, które chronią, wskazują drogę i pomagają w osiągnięciu wyznaczonego celu. jestem spokojna, bowiem jeśli nie napotka się człowieka, zawsze niebiosa ześlą inną jego postać... :)






poniedziałek, 27 grudnia 2010

ślady

to te bardziej estetyczne
... nie lubię tych pojawiających się spod białego miejskiego puchu ;)






narty

zapełniły się stoki, małe ludki pędzące przed siebie nie zważają na nic uwagi, pędzą bez strachu z beztroską radością. takie małe ludki- troliki (nazywam tak dzieci między 4 a 7 rokiem życia) zajechały mi drogę 25 stycznia 2009. trole załatwiły mi nogę i niemożność jakiejkolwiek aktywności fizycznej na trzy lata, bowiem dopiero za rok będę mogła znów poczuć wiatr we włosach pozostawiając swój ślad w górskich bezdrożach czy stokach narciarskich...
braki kompensuje jazdą kolejką linową na górę i cieszę się z faktu, że kolejne ważne dla mnie Istoty uczą się jeździć.

zawsze staram się dostrzegać te dobrą stronę życia.

za rok wyruszymy już razem...
za rok...




niedziela, 26 grudnia 2010

klocki

star wars..., nie wiem nawet jak to się piszę a co dopiero umieć wymówić słowa bohaterów i anty bohaterów, wiem jedynie i to mi wystarczy, że to hit wśród dziewięciolatków układających klocki lego.
Lars mój siostrzeniec legowe konstrukcje układa w 2h, mnie zajęłoby to tygodnie a może i lata ;) a i tak nie widziałabym który klocek ma złączyć się z jakim.
ot jak w życiu, nawet w klockach można odnaleźć życiowe analogie :)

Lars i jego podniebne zdobycze :)