piątek, 31 grudnia 2010

środa, 29 grudnia 2010

górski anioł

spotkany na stoku narciarskim młody owczarek podhalański, sprowadził mnie na dół po czym bez pożegnania zniknął. często w Górach spotykam takich psów przewodników pojawiających się znikąd. nazywam ich górskimi aniołami, które chronią, wskazują drogę i pomagają w osiągnięciu wyznaczonego celu. jestem spokojna, bowiem jeśli nie napotka się człowieka, zawsze niebiosa ześlą inną jego postać... :)






poniedziałek, 27 grudnia 2010

ślady

to te bardziej estetyczne
... nie lubię tych pojawiających się spod białego miejskiego puchu ;)






narty

zapełniły się stoki, małe ludki pędzące przed siebie nie zważają na nic uwagi, pędzą bez strachu z beztroską radością. takie małe ludki- troliki (nazywam tak dzieci między 4 a 7 rokiem życia) zajechały mi drogę 25 stycznia 2009. trole załatwiły mi nogę i niemożność jakiejkolwiek aktywności fizycznej na trzy lata, bowiem dopiero za rok będę mogła znów poczuć wiatr we włosach pozostawiając swój ślad w górskich bezdrożach czy stokach narciarskich...
braki kompensuje jazdą kolejką linową na górę i cieszę się z faktu, że kolejne ważne dla mnie Istoty uczą się jeździć.

zawsze staram się dostrzegać te dobrą stronę życia.

za rok wyruszymy już razem...
za rok...




niedziela, 26 grudnia 2010

klocki

star wars..., nie wiem nawet jak to się piszę a co dopiero umieć wymówić słowa bohaterów i anty bohaterów, wiem jedynie i to mi wystarczy, że to hit wśród dziewięciolatków układających klocki lego.
Lars mój siostrzeniec legowe konstrukcje układa w 2h, mnie zajęłoby to tygodnie a może i lata ;) a i tak nie widziałabym który klocek ma złączyć się z jakim.
ot jak w życiu, nawet w klockach można odnaleźć życiowe analogie :)

Lars i jego podniebne zdobycze :)







wiatr

w telefonicznym śnie
rysunek wiatru
jakieś barwy,
kolory tęczy zostawiające za sobą łunę światła,
czy to wiatr ?
wiatr, który mówi ?
to ten co maluje słowem...

szukałam w telefonie
owego obrazu,
ale
nic po nim nie pozostało
myślę sobie
sen był to czy jawa ?

czwartek, 23 grudnia 2010

wypieki

są zapachy, których nigdy żadne inne nie zastąpią
bowiem kojarzą nam się z czymś bezpiecznym , szczęśliwym, beztroskim,
czymś czego nie da się wymazać z pamięci i żadne cuda świata nie pomogą.
zapachy świątecznych wypieków,
przepisów ciast przekazywanych z pokolenia na pokolenie,
pielęgnowanych w rodzinnym rytuale..




chodzę do kuchni
i podkradam
niczym za młodu
ciastka z babcinego przepisu.
nigdy nie zapominam ich smaku,
zapachu
kruchego
ciasta przełożonego dżemem.
do ucha szepnęłam aniołowi
by nie zdradził-
ile ich już skradłam