
prawie dwa lata temu wypadek na nartach spowodował uraz kolana
po raz trzeci po operacji wyszłam ze szpitala i choć przyzwyczajona do bólu mam nadzieję, że na tym koniec...
swoje wycierpiałam a cierpienie oddaje za dusze cierpiące w czyśćcu,
niech wyglądną w końcu z okna niebios....
a ja mam nadzieję powrócić do pełnej sprawności...
pani porządkowa mówiąca do siebie
zielone rolety w oknach przepuszczające słoneczną jesienność
chrapanie przenikające ściany
pani Krysia z Limanowej, sąsiadka z prawej
pepsi tańcząca twista
siostry przynoszące uśmiech i radość o poranku
pan Zając ze skrzypiącym balkonikiem podrywający połamane niewiasty
insekt pragnący pozostać anonimowym zgnieciony moją akwamarynową kulą
ksiądz nucący melodie
mierzenie temperatury o 5.20
różnorakie gadżety szpitalne, każdy znajdzie coś dla siebie
telewizor działający wyłącznie na bilon
skromne śniadania, dobre obiady, kolacje o 17stej
wizytacje składające się z 17 lekarzy, pielęgniarzy, stażystów, rehabilitantki, siostry oddziałowej, nie mieszczący się w sali chorych
słonecznikowo pistacjowe korytarzowe światło
90cio letnie pacjentki oczekujące na operacje
i ja obserwująca szpitalną rzeczywistość
...
„cuda”
Aby ją docenili musieli umrzeć jej rodzice
Aby uwierzyła w siebie
Musiała ich pochować
Najpierw ją
Potem jego
Gdy mówiła nam o tym
Serce drżało a głos
Zapadł cicho ku górze
…
Widzą nas
Trzymajmy się za ręce
Radujmy i wołajmy
Cuda
Cuda
Ach to my
„ból wybawienia”
Miał w sobie dar
Noszenia bólu i cierpienia wymieszanego
Twoim krzykiem goryczy
Miał w sobie dar
Który dostał od Boga
Nie lubił go,
Bo nie znał innego życia
Oprócz znoszenia i brania na siebie cierpienia innych
„skrzydła”
Z pokorą przyjmował to co dane i jedyne mu z anielskich chórów
Był przecież jednym z nich
Cienkim, przeźroczystym
Subtelnie pikantnym
Jasnozielonym aniołem
Tylko skrzydła były zbyt słabe by go unieść
…
Nawet w boskiej wadze
Czasem przytłacza nas ciężar
„dusza”
Siedział wysoko
A jego dusza na ramieniu wymachiwała i chichotała rozkosznie
Radując się szczęściem i smakiem świeżo koszonej trawy
„dziura”
Nosił się dumnie, barczysta klata, splecione palce
Dłonie pochowane
Uczucia ukryte w zakamarku dziurawych kieszeni
Nosił się dumnie
Aż do momentu rozprucia
Swojego imienia
„coś”
Masz w sobie coś
Czego nie mam ja
Nie wiem co to
Gdybym wiedziała
Nie musiałbym już myśleć
I walczyć
A chce
„może”
Dziś przyszła gdy siedziałam pewnie
Wryta stopami w podłoże
Kiedy przychodzi
Jestem bezwładna
Siadam i pisze
Bo lubię
A ona niech mną porządzi
może

zakończył się czas ramadanu,
podczas 30 dniowego postu od wschodu do zachodu słońca wyznawcy islamu mają zakaz spożywania posiłków, wszelkiego rodzaju picia oraz uprawiania seksu, ortodoskyjni muzułmanie nie przełykają śliny...
normalnie koran odmawiany jest 5 razy dziennie, podczas ramadanu modlitwy trwają bez przerwy podczas dnia z przerwą na przygotowanie posiłku oraz w porach nocnych. mężczyźni modlą się osobno, tak by nie mogli patrzeć na kobiety, ani je dotykać...
życie zaczyna się ok 22 i trwa do 3- 4 nad ranem. świadczone są wówczas różnego rodzaju usługi, kwitnie biznes lokalny.
ramadan to czas skupienia, zajrzenia w głąb siebie a przede wszystkim nauki pokory i współodczuwania z biednymi, według znajomych tunezyjczyków powstał po to by ludzie czuli głód i biedotę i w ten sposób uczyli się empatii..
powyżej zdjęcie modlących się mężczyzn oraz drugiego co do wielkości na świecie meczetu w świętym mieście Islamu Kairouan



wszystkie decyzje, które są pierwsze płyną prosto z serca,
nie są zabarwione racjonalnością i manipulacją przekazu
bazują na intuicji...
tak było i tym razem, szybko podjęta decyzja o wyjeździe, i znalazłam się na środku placu budowy, otoczona palmami, brudem, stęchlizną i naturalnością afryki w którą według praw boskich nie można ingerować...
okres ramadanu od wschodu do zachodu słońca zakaz wszystkiego co ludzkie, wody, napojów, pokarmów, sexsu, tylko modlitwa i współodczuwanie ludzkiej biedoty- po to ramadan, nauka empatii i bliskość z Allachem...
brud i biedota widoczne są na każdym kroku, ale dzięki Bogu szybko się przystosowuje i odnajduję w nowych realiach danego mi życia.
ze smutkiem, ale i z uśmiechem poznawałam obyczaje i historie tamtejszej ziemi, podziwiałam majestat gór i zawrotność żywiołów,
czując piasek pod stopami i promienie słońca ocalające me ciało i napełniające serce czułam, że żyje i cieszę się z tego mojego życia
a nadmorski wiatr i łomot fal opowiadał historię o których nie będę mówić...,
sami poznajcie, sami się przekonajcie... :)
postanowiłam, iż pierwszy raz w życiu wezmę udział w konkursie fotograficznym, raz się żyję i trzeba wszystkiego w życiu doświadczyć- no, prawie wszystkiego.
główna wygrana to 1000 zł w dobie mojego portfela bardzo wskazana suma do zagospodarowania. porozsyłałam wszelakie informacje z prośbą o oddanie głosów, znajomi mile zaskakują. dobrze jest żyć w zgodzie i harmonii z innymi :).
jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam do głosowania, głosujemy tylko między 9 a 18 sierpnia, o głównej wygranej decyduje największa liczba głosów. dziękuje za fatygę i przesyłanie linka wśród znajomych :)
link do zdjęcia, w razie jakiś trudności z odnalezieniem zdjęcia jest pod nickiem Kama dodane 2010-08-09 godz.13.26
http://indywidualni.bzwbk.pl/oferty-specjalne/mikrosite/wakacyjne-korzysci-w-bzwbk/konkurs-fotograficzny-galeria.html