niedziela, 31 lipca 2011

nowy wschód


to nie był zwykły wschód słońca
kopiec krakusa
czas nieistotny
liczy się tylko to co
otworzyło w nas u bram nieba
co pozwoliło
popatrzeć nowym brzaskiem,
rankiem tworzenia
istotą bytu
to czego nie sposób nazwać słowami,
by nie straciło poczucia sensu

to dobry czas,
nowy początek
lepszego życia
...

gry

lipiec zaskoczył lub nie deszczową aurą
co robić, gdy plucha i klucha za oknem,
my gramy w planszowe gry
kto wygrywa ma za zadanie przegrywającym
wymyślić zadanie
lubię te rodzime rozgrywki :)



czwartek, 28 lipca 2011

siostrzeńcy








mogą wszystko
stawać na głowie,
robić salta
skakać, bić się,
śmiać i płakać.
rozmawiać o dziewczynach
chłopakach i cudach
o czapkach niewidach,
duchach i przestworzach.
siedzieć po nocy,
spać rzewną porą
jeść chipsy,
pić pepsi
rozrzucać i śmiecić.
bez kary i winy
swawolnie, frywolnie,
spontanicznością
potrzeby wyrażać.
wiedzą ile można
i czują granicę.
zaskakują mądrością,
humorem,
uważnością, nastoletnim
patrzeniem.

wspólne dawanie miłości,
szczere rozmowy
spraw ważnych
bez faktów ukrywania
fikcji tworzenia,
kształtują wspólną jedność
jedność przyjacielską, rodzinną
bezpieczną przystań i poczucie na lata.
jest się i będzie
mimo wszystko

kocham moich siostrzeńców :)

krok


niektórzy chodzą cichutko
na paluszkach,
niepostrzeżenie wśród chmur
przeźroczyście, balsamicznie
i jak jeszcze chcesz.
niektórzy potrafią umiejętność ciężkiej konstrukcji
przeistoczyć w jej delikatność
mówi się o nich
delikatna konstrukcja,
konstrukcja ptasio- człowieczego bytu.
jeszcze inni depczą innych, tak
by pozostawić ślad,
by wracać pośrodku dnia w zgiełku nocy
twarzą wymalowaną tamtym śmiechem

klucze

pod płaszczem schowane
nad gwieździstym niebem
malowane
czekoladową polewą
słodzone
czyny, me zacne
słowa wypowiedziane!
nie zdradzę,
nie powiem
nim ujrzę
zwariuje!
nim wejrzę
zabłysnę
dla Ciebie
pokaże,
poczekaj
już idę!
już gonię
i nucę.
piernikową chatę otworzę
znalazłam dziś
klucze




wtorek, 19 lipca 2011

podniebny anioł

nie rozmawiałam z nim długo.
skryty, skulony, schowany pod płaszczem nadziei, nieustającego milczenia i jasności w oczach, skinął głową w geście zrozumienia i aprobaty.
oddaliłam się więc cicho by szept moich nagich przemoczonych stóp nie wywołał doń zniecierpliwienia czy zagłuszenia stuletniej ciszy.
złamane pióro malowało historię, którą przeżył a popiół na nosie i nadgarstkach zwieńczył dzieło jego zlotu.
nie chciał mówić, należał do istot gatunku nadrzędnego, które nie zaznały próżności, jedynie obarczone darem bożym nosiły w sobie znaczący garb.
nie narzekał na narośl na plecach, nie marudził, że połamane skrzydło boli.
w worze nieustającego cierpienia świadomie wyrzekł się życia, by móc pomagać.
od tygodnia jest u mnie, rozkładam mu leżak, częstuje fajką i winem, ale on nic tylko czekać, przeczekać i fru dalej gdzie jego miejsce w odwiecznej plątaninie i poszukiwaniu sensu życia.
nieobacznie opowiedział mi kiedyś, kto jest jego następną miłością, przy kim będzie się tulił tak by świst jego oddechu nie postrzeżenie wywołał radość i poczucie rytmu sensu. mówił o nadziei i muśnięciu płaszcza młodej dziewczyny. Ją wybrał, ale nie zdradzę wam imienia i miejsca jej bytności, nie mogę obiecałam mu.
chwilowo podniebny anioł jest pod moimi skrzydłami, wypędzony z krainy przez grom z jasnego nieba. jeszcze tak parę dni, bez polotu, rozpędu wieczności, dzikości wrażeń

sobota, 16 lipca 2011

skok w bok na małe co nieco

jest takie miejsce,
unikatowe, urocze, uniwersalne
w samym centrum nadwiślańskiego brzegu
jednak nieco na uboczu
niedostrzegalne dla każdego.
dobrze jest do niego zbłądzić
klimat, przyjazna atmosfera,
spokój, cisza, mowa wiatru drzew
i przepyszne domowe trunki bezalkoholowe-
dla każdego.
pyszne domowe ciasta
miód w gębie,
radość w sercu
i to 20 metrów od ścieżki rowerowej nad Wisłą.
dojazd-
należy zboczyć w lewo jadąc w stronę Tyńca mniej więcej 300 metrów od mostu Dębnickiego (ten koło Jubilatu)
polecam :)
mniam , mniam mniam :)