"Jedynym człowiekiem, który zachowywał się rozsądnie był mój krawiec. Za każdym razem, gdy mnie widział, zdejmował miarę, podczas gdy inni podchodzili do mnie stale ze starymi miarkami mając nadzieję, że wciąż do nich pasuję". Bernard Show
czwartek, 10 czerwca 2010
następne
„gdybym”
gdybym była taka jak chcesz
nie zaistniała bym wcale
nie istnieje ideał ideału
„fetysz”
fetysz okularowy
stóp
brązowych, niebieskich oczu
fetysz bieli zębów
umięśnionej pupy,
zadbanych dłoni
bez maski, ironii
cyniczny i płaski
jak Twój brzuch
mój pośladek
nasze barwy
„w pół”
zatrzymane w pół słowa
myśli pędzących zdarzeń
lata dwudzieste, trzydzieste
wiek tylko się zmienia
te same deszcze,
upały
promienie
początek
końca świata
„spalona”
spalona słońcem
namoknięta ulewami
czekająca na gradobicie
kolejne łzy
fale powodzi
ojczysta moja ziemia
„zarosły”
urosły
włosy na mojej skroni
zsiwiały Twoje boki
zestarzały nasze stoki
dzieci podrosły
a Tobie tak spieszno…
poczekam
podfrunę
zamacham skrzydłami
„świat”
świat głuchych
jest taki głośny
w szczegółach nocy
prześwicie dni
tak cicho chodzą
wywołując szum widzów
nie gotowych na spotkanie
innego ciebie
wtorek, 8 czerwca 2010
hurtem
"Ciało"
Oglądałam dziś Twoje nagie ciało
Szukając siebie na twojej przestrzeni
Nic nie widziałam
Tylko pies zobaczył i zapłakał
"Harmonia"
Potrzebuje harmonii
Jasności uczuć, stabilności emocji
Partnerstwa, dobrego uśmiechu
Czułości, normalnego dotyku
Budzić się rano bez apatii
Żyć i cieszyć życiem
"Debiut"
Wczoraj był jej debiut
Nieco filigranowa przygarbiona postać
Z odwiecznym widzi mi się
Nie zobaczę…
Ma smutną twarz
Wiele ciepła , wrażliwości
Czy jest przystępna?
Nie wiem
Nie próbowałam jej ze sobą oswoić
"Bladość"
Wyglądali blado
Jak gdyby prześwit słońca
Rozgrzewał w nich
paląc resztki człowieczeństwa
Wyglądali nie pozornie
Jak strachy kołyszące na wietrze
Jak źdźbło, któremu trudno uwierzyć,
Że można powstać
I być inaczej
Wyglądali tak jak chcieli wyglądać
Z odwiecznym buntem
Palący za sobą mosty
….
"Do mnie"
Nie pisz do mnie proszę
Nie mów do mnie
Co chciałeś
A czego nigdy nie było
Obudziłeś mnie rano z poczuciem winy,
Iż nie odwzajemniwszy moich nocnych namiętności
Zechcę Cie pożegnać
"jego"
Gdyby nie jego
O cholera!
Niewielu by się zorientowało
Na szyi odbił mu się kawałek litego drewna
Odgarniał włosy
Patrząc na gapiów
Wywijał smykiem
Szarpał struny
Miał może 18 lat
Gdyby nie o cholera
Byłoby tak pięknie inaczej
"Balsam"
Balsam do ciała
Pachnący gumą
Wchłaniający poczucie
Tak wiele możemy przyjąć
"Asekuracja"
Asekuracja słowna
Sportowa
Niejasna
Mocna
Trzyma przy życiu
Oddala poczucie sprawstwa
Oglądałam dziś Twoje nagie ciało
Szukając siebie na twojej przestrzeni
Nic nie widziałam
Tylko pies zobaczył i zapłakał
"Harmonia"
Potrzebuje harmonii
Jasności uczuć, stabilności emocji
Partnerstwa, dobrego uśmiechu
Czułości, normalnego dotyku
Budzić się rano bez apatii
Żyć i cieszyć życiem
"Debiut"
Wczoraj był jej debiut
Nieco filigranowa przygarbiona postać
Z odwiecznym widzi mi się
Nie zobaczę…
Ma smutną twarz
Wiele ciepła , wrażliwości
Czy jest przystępna?
Nie wiem
Nie próbowałam jej ze sobą oswoić
"Bladość"
Wyglądali blado
Jak gdyby prześwit słońca
Rozgrzewał w nich
paląc resztki człowieczeństwa
Wyglądali nie pozornie
Jak strachy kołyszące na wietrze
Jak źdźbło, któremu trudno uwierzyć,
Że można powstać
I być inaczej
Wyglądali tak jak chcieli wyglądać
Z odwiecznym buntem
Palący za sobą mosty
….
"Do mnie"
Nie pisz do mnie proszę
Nie mów do mnie
Co chciałeś
A czego nigdy nie było
Obudziłeś mnie rano z poczuciem winy,
Iż nie odwzajemniwszy moich nocnych namiętności
Zechcę Cie pożegnać
"jego"
Gdyby nie jego
O cholera!
Niewielu by się zorientowało
Na szyi odbił mu się kawałek litego drewna
Odgarniał włosy
Patrząc na gapiów
Wywijał smykiem
Szarpał struny
Miał może 18 lat
Gdyby nie o cholera
Byłoby tak pięknie inaczej
"Balsam"
Balsam do ciała
Pachnący gumą
Wchłaniający poczucie
Tak wiele możemy przyjąć
"Asekuracja"
Asekuracja słowna
Sportowa
Niejasna
Mocna
Trzyma przy życiu
Oddala poczucie sprawstwa
środa, 2 czerwca 2010
kiedys napisała "totalnie pieprzniety mail o cierpieniu"
nie pamietam co w nim było...
kawałek ukrytej duszy
zamazanego skrzepu człowieczeństwa
bólu wymieszanego z lękiem nocy
i dni, jeden za drugim tak odległe
takie same
nie pamietam co w nich było
nie wiem co kryły za soba słowa
nie pamietam słów znaczeń...
może wcale ich nie było za Tobą...
tylko ściana i mur
mur i ściana
bliskość i oddalenie...
codzienność wypowiadała słowa
nawet nie zdołam ich powtarzać
nie chce i nie umiem
mają swoistą moc..
napisała "totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
kiedy on pół nagi siedział na jej zmarzniętych od trawy stopach,
gdy całośc jej resztki człowieczeństwa krzyczała nie odchodź, nie teraz!
"totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
wywoływał krzyk, rozpacz, wołał pomocy!
pamiętam go do dziś...
on odszedł
ona umarła
nie ma nic...
pozostał
"totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
napisany końcem 2005 roku nadesłany z Dublina
4 misięce przed tym, gdy pędząc o świcie straciła zycie
małe skrzyzowanie
i tylko łza opustoszała na policzkach
łza której juz nic nie zdoła uronić
nie pamietam co w nim było...
kawałek ukrytej duszy
zamazanego skrzepu człowieczeństwa
bólu wymieszanego z lękiem nocy
i dni, jeden za drugim tak odległe
takie same
nie pamietam co w nich było
nie wiem co kryły za soba słowa
nie pamietam słów znaczeń...
może wcale ich nie było za Tobą...
tylko ściana i mur
mur i ściana
bliskość i oddalenie...
codzienność wypowiadała słowa
nawet nie zdołam ich powtarzać
nie chce i nie umiem
mają swoistą moc..
napisała "totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
kiedy on pół nagi siedział na jej zmarzniętych od trawy stopach,
gdy całośc jej resztki człowieczeństwa krzyczała nie odchodź, nie teraz!
"totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
wywoływał krzyk, rozpacz, wołał pomocy!
pamiętam go do dziś...
on odszedł
ona umarła
nie ma nic...
pozostał
"totalnie pieprznięty mail o cierpieniu"
napisany końcem 2005 roku nadesłany z Dublina
4 misięce przed tym, gdy pędząc o świcie straciła zycie
małe skrzyzowanie
i tylko łza opustoszała na policzkach
łza której juz nic nie zdoła uronić
poniedziałek, 24 maja 2010
po za
nie przeliczyłam jeszcze kresek na Twoich wargach
nie dałam dotknąć złudzeniu
odpędziłam wiatry z twych skroni
wąchałam skoszoną trawę
spacerując miedzy blokami…
przyjęłam dym tamtych nocy
Twoje ręce, dłonie…
całując kręci się w głowie
nie mieszcząc stóp w swoim świecie
gubię pozory, złowrogie grzmoty
Twoje zmarszczki
poza,
między jednym a drugim etapem
…
nie dałam dotknąć złudzeniu
odpędziłam wiatry z twych skroni
wąchałam skoszoną trawę
spacerując miedzy blokami…
przyjęłam dym tamtych nocy
Twoje ręce, dłonie…
całując kręci się w głowie
nie mieszcząc stóp w swoim świecie
gubię pozory, złowrogie grzmoty
Twoje zmarszczki
poza,
między jednym a drugim etapem
…
poniedziałek, 17 maja 2010
may środek
nie pamiętam kiedy ostatnio objęło mnie przerażenie,
dziś je poczułam...
widząc zapadnięte płytki chodnikowe,
zalane bulwary wiślane,
ludzi robiących zdjęcia, ubranych w kalosze, przyodzianych w parasole,
obserwujących pęd żywiołu.
leje z przerwami dwa tygodnie, tylko natura wie jak długo jeszcze...
niespokojny, niepokorny maj
miesiąc zakochanych,
może woda przykrywa i zalewa stare by wpuścić nowe doznania ?
zapomnianie uczucia zakochania ...
ostatnimi czasy tak bliskie mojemu istnieniu
...
zamknięte mosty, powalone drzewa,
panika o chleb i wodę
odwieczna walka o przetrwanie
i znowu większość zatrzymana w biegu
...
środa, 12 maja 2010
nocą
dziś szybciutko, ...
ostatnio tak wiele się dzieję,
nie ogarniam...
życie robi przebiegłe zwroty akcji, porusza to co daleko wyparte w podświadomość,
daje nowe lekcje, uczy,
pokazuje jak wiele zyskuje znosząc ból dzień po dniu zmagając się na nowo.
Noga daje popalić jak nigdy wcześniej.... idzie swoim torem, powoli, bardzo powoli...
Ludzie są piękni i tak fajnie zaskakują.
Poznałam Leona bokser wielki, mądry tak bardzo przypomina człowieka, który go wychowuje :), niesamowite jak ludzie upodabniają się do zwierząt a te warunkowo do nas.
dwa dni zjazdu psychicznego przywróciło moją homeostazę, :)
percepcja na nowo ładnie rzeźbi i maluje...
na Kazimierzu napotykam elementy sztuki -
etnodizajn festiwal - wyraża się w rzeczach kultury ludowej przypomina o źródłach- korzeniach...
w klubach, instytutach sztuki, pokazy, wykłady, prezentacje w ramach festiwalu Queerowego maja... niebawem marsz równości, nie tolerancji, równości... czym tym razem zachwyci nas ogarniająca młodzież wszechpolska ? :))
pożyjemy, zobaczymy...
ostatnio tak wiele się dzieję,
nie ogarniam...
życie robi przebiegłe zwroty akcji, porusza to co daleko wyparte w podświadomość,
daje nowe lekcje, uczy,
pokazuje jak wiele zyskuje znosząc ból dzień po dniu zmagając się na nowo.
Noga daje popalić jak nigdy wcześniej.... idzie swoim torem, powoli, bardzo powoli...
Ludzie są piękni i tak fajnie zaskakują.
Poznałam Leona bokser wielki, mądry tak bardzo przypomina człowieka, który go wychowuje :), niesamowite jak ludzie upodabniają się do zwierząt a te warunkowo do nas.
dwa dni zjazdu psychicznego przywróciło moją homeostazę, :)
percepcja na nowo ładnie rzeźbi i maluje...
na Kazimierzu napotykam elementy sztuki -
etnodizajn festiwal - wyraża się w rzeczach kultury ludowej przypomina o źródłach- korzeniach...
w klubach, instytutach sztuki, pokazy, wykłady, prezentacje w ramach festiwalu Queerowego maja... niebawem marsz równości, nie tolerancji, równości... czym tym razem zachwyci nas ogarniająca młodzież wszechpolska ? :))
pożyjemy, zobaczymy...
wtorek, 4 maja 2010
may początek
Subskrybuj:
Posty (Atom)