chyba jeszcze nie zamieszczałam czegoś nie swojego na moim blogu, ale Bronisław Maj to Bronisław Maj
lubię go za prostotę i jak dla mnie zrozumiały przekaz, towarzyszy mi od paru lat, kiedy po raz pierwszy przyszło mi poczuć rozstanie.
z rozstaniem czy bez wiem, że już we mnie zostanie
"dlaczego nie ma Cię dla mnie? Dlaczego nie widzę śladu Twojej ręki w nieludzko sensownej konstrukcji źdźbła trawy. Ten śpiew kosów jest dla mnie tylko bezpański, nie słyszę Twojego słyszenia. Nie słyszę głosu przeszywającego zgiełk dnia. I nocą utopiony w jej ogromnym oddechu czuję, że wszystko dzieje się ze mnie: pomiędzy mną a ślepą gwiazdą przebiega mroźna droga trwogi, moja miara nieskończoności, która skończy się ze mną.
Dalej nic nie widzę. Nie widzę, bo za mało wierzę, że widzę. A może to jest tylko tym głodem ujrzenia i nie ma nic oprócz tego głodu przeszywającego nagle w zgiełku dnia, w katedrze trawy, pod martwym okiem gwiazdy"
"to miasto umarło. Niebieskie tramwaje jęczą na zakrętach, nerwowy szary tłum nie mieści się w ulicach, z neonów spływa kolorowe światło, są głosy kurz i dym spalin.
To miasto umarło od kiedy zrozumiałeś jak łatwo może umrzeć. Mylą się ci, którzy widzą to w błyskach, huku, zgodnie z duchem Pisma, i Mistrz, który kpi, że to przyjdzie na łapkach kota- mylą się co do sposobu. Nie gotowi w pół słowa, z niewysłanym listem, kobietą nie dość pokochaną, zatajonym grzechem, który pozostanie śmiertelny- nikt nie jest gotowy. Pokochać to co skazane. Nie ma innej miłości.
Z każdym żegnać się tak, jak na zawsze, to znaczy być dobrym, wybaczać. Nie odkładać na jutro, nie tłumić słów ważnych i wielkich, może nie być czasu, nie być przestrzeni. Nie będzie już innej miłości. To miasto jest wszędzie"
Bronisław Maj
"Jedynym człowiekiem, który zachowywał się rozsądnie był mój krawiec. Za każdym razem, gdy mnie widział, zdejmował miarę, podczas gdy inni podchodzili do mnie stale ze starymi miarkami mając nadzieję, że wciąż do nich pasuję". Bernard Show
środa, 10 listopada 2010
wtorek, 9 listopada 2010
nocne pisanie- część kolejna
odwróciwszy się za siebie poczuli tylko ciepło bijące z latarni,
uczucia obumierały z każdym dniem słonecznej jesieni,
liście w poczuciu pyszności chełpiły swoimi listkami
zostawiwszy po sobie rozbite szkło chilijskiego wina
ostatnie wypowiedziane słowa dotyczyły wyborów.
razem nie wiedzieli gdzie mają pójść dalej, ale w głębi ducha wierzyli,
iż piaszczysta droga nie zastąpi pewnego gruntu oddzielnego życia.
osobność stanęła w rozkroku przepuszczając mijane szczęście. wspólnie nie potrafili go chwytać, u progu nowego stało inne o głosie anioła i skrzydłach skruchy.
to właściwa droga ! krzyknęła znikając w oddali..
poniedziałek, 8 listopada 2010
domowe przepisy na zdrowie
w związku z różnorakimi dolegliwościami o których słyszę i widzę u znajomych i u siebie na niepogody ducha i ciała polecam:
działa na bóle zatok, głowy, gardła, oskrzela, kaszel, serce, inne..
potrzebne;
gaza,
garnek z wrzącą wodą (2/3 szklanki),
korzeń imbiru,
- imbir ścieramy na rozwiniętą gazę, którą następnie zwijamy gumką recepturką i wkładamy do garnka z wrzącą wodą, gotujemy ok 15 min. na średnim ogniu. Po zagotowaniu, rozwijamy gazę i gorącą kładziemy na bolące miejsca, mimo pieczenia i parzenia trzymamy ok 10 do 15 minut.
- gorąca długa kąpiel po niej koniecznie pod kołdrę i do łóża z gorącym piwem (wystarczy pół) z sokiem malinowym lub miodem
imbir, kąpiel, gorące piwo stawiają na nogi, chronią przed całkowitym rozkładem
polecam !! :)
działa na bóle zatok, głowy, gardła, oskrzela, kaszel, serce, inne..
potrzebne;
gaza,
garnek z wrzącą wodą (2/3 szklanki),
korzeń imbiru,
- imbir ścieramy na rozwiniętą gazę, którą następnie zwijamy gumką recepturką i wkładamy do garnka z wrzącą wodą, gotujemy ok 15 min. na średnim ogniu. Po zagotowaniu, rozwijamy gazę i gorącą kładziemy na bolące miejsca, mimo pieczenia i parzenia trzymamy ok 10 do 15 minut.
- gorąca długa kąpiel po niej koniecznie pod kołdrę i do łóża z gorącym piwem (wystarczy pół) z sokiem malinowym lub miodem
imbir, kąpiel, gorące piwo stawiają na nogi, chronią przed całkowitym rozkładem
polecam !! :)
niedziela, 7 listopada 2010
codzienne zmagania
piłki, rowerek, różnego rodzaju taśmy, to ostatnimi czasy moja codzienność i narzucony sposób na życie. niebawem mam nadzieję, że na zawsze pożegnam się z moimi dwoma akwamarynowymi laskami, ale akcesoria rehabilitacyjne jeszcze na długo będą wypełniać mój czas.
nie jest łatwo, jednak powolutku do przodu
sobota, 6 listopada 2010
piłka ręczna
mecze piłki ręcznej bocheńskiego zespołu to najlepsza atrakcja podczas mojej rekonwalescencji związanej z leczeniem kolana. Sama trenowałam i wiem ile kosztuje smak zwycięstwa i gorycz porażki. Teraz obserwuje mecze z trybun uwielbiam towarzyszące emocje, stuk łapek do klaskania, bicie bębna, krzyki kibiców- idziesz idziesz, dajesz, no!, sędzia no co Ty?!, brawo, yes, yes, yes... sama krzyczę i zaciskam pięści w akcie zwycięstwa, tak było dzisiaj i oby tak dalej - dzięki chłopaki !!
środa, 3 listopada 2010
w poczekalni
co tydzień w związku ze swoją nogą odwiedzam lekarza ortopedę, rozmowy które słyszę w "poczekalni" często rozśmieszają mnie do łez, czasem wprowadzają w zadumę i smutek. Dziś było bardzo wesoło, bowiem Pan Ishmiat Boati 60letni wyperfumowany farbowany młodzieniec, mówiący łamaną polszczyzną za grosz nie mógł dogadać się z 80letnim dziadziem cierpiącym na podobne schorzenie ortopedyczne tzw haluksy. Tłumaczem Ishmiata była jego 70letnia niedosłysząca przyjaciółka. Pan Boati chciał od dziadka uzyskać jak najwięcej informacji dotyczących leczenia pooperacyjnego, niewiele jednak mógł się dowiedzieć. Jeden mówił o kości, drugi o drucie w nodze a kobieta tłumaczyła to na płaskostopię dodając przy tym przewlekłe własne schorzenia związane z łamaniem w kręgosłupie. Ishmiat żyjący w Anglii był wystraszony i zdezorientowany, bowiem zrozumiał, że może mieć operację na płaskostopię z wkładanym drutem a sama operacja miała by trwać 2 tygodnie :), dopiero lekarz rozwiał jego wątpliwości i przerażenie.
Słuchając podziwiałam rozmowę oryginałów, którym czas z pewnością płynął szybciej niż zwykle :)
Słuchając podziwiałam rozmowę oryginałów, którym czas z pewnością płynął szybciej niż zwykle :)
poniedziałek, 1 listopada 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)